Dla ciekawych świata, czyli Beskid bez kitu

wpis w: książki | 1
Ilustracja do tekstu "Dla ciekawych świata, czyli Beskid bez kitu"

Jeśli macie dzieci, które ciągle pytają: „Jak to było, kiedy babcia była mała?”, „Co tu było kiedyś?”, „Co to za ptak?”, „Co to za roślina?”, „Dlaczego w lesie są górki?” – to seria Marii Strzeleckiej o Beskidzie Niskim przypadnie im do gustu. A jeśli w dodatku lubią budować domki na drzewie i penetrować okolicę na rowerze zamiast zdobywać kolejne poziomy w Minecrafcie czy czymś podobnym, to już ich nie oderwiecie.

Oczywiście możecie spodziewać się kolejnego gradu (czasem niełatwych) pytań: „A co to był PGR?”, „A dlaczego wygnano Łemków z Beskidu?”, „A dlaczego babcia Tekla wierzy w przesądy, skoro jest córką prawosławnego księdza?”.

Za to wasze dzieci dzięki szczegółowym rysunkom poznają wiele ziół, ptaków, dowiedzą się, co to jest ikonostas i kywot, poznają kapliczki i krzyże przydrożne. Przeczytają, co robić, kiedy zobaczy się żmiję i jak się ratować, jeśli noga się omsknęła i wpadło się do dziury czy – co gorsza – do studni. I że wilki wcale nie są takie złe, a bajkę o Czerwonym Kapturku można opowiedzieć zupełnie inaczej.

Ich przewodniczkami będą Terka i Nela – dziewczynki z dwóch zupełnie różnych światów, ale w gruncie rzeczy do siebie podobne.

No i poetycki opis morskiej fali budującej Tatry jest nie do podrobienia.

A jeśli będziecie czytać razem z dziećmi, zaraz zaczniecie nucić „Balladę o świętym Mikołaju” albo „Bieliczną„. Albo przynajmniej „Beskidzie malowany wiatrami dom…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.