O psie, który szukał żony, czyli „Psie szczęście” Anny Lasoń-Zygadlewicz

wpis w: książki | 0
Ilustracja do tekstu O psie, który szukał żony, czyli "Psie szczęście" Anny Lasoń-Zygadlewicz

Wiem, że już pewnie sporo osób przeczytało trzy części „Psiego szczęścia„, ale dla tych, którzy jeszcze nie mieli w rękach, a ich dzieci lubią wszystkie możliwe zwierzaki – polecam.

Jest tobie seter Nero, który szuka żony. Chce z nią gonić koty, kopać doły i mieć mnóstwo małych szczeniaczków. Po kilku nieudanych próbach, za namową starszej już suczki, zwraca się o pomoc do Pana Jezusa. Kandydatka na psią żonę się znajduje, owszem, ale piesek musi jeszcze sporo popracować, zanim Lilka poda mu łapę.

Nero uczy się przyjaźni, rozumienia drugiej osoby (a raczej zwierzaka), przeżywa sporo przygód, czasem wykazuje się bohaterstwem, a czasem robi rzeczy, których potem mocno się wstydzi. Mały czytelnik za to dowiaduje się, dlaczego jego czworonożny przyjaciel zachowuje się czasem w dziwny sposób (na przykład próbuje zalizać gości na czas), a przy tym ma z niego sporo śmiechu. Zwłaszcza kiedy piesek udaje się na kurs dobrych manier albo szkoli swoich psich przyjaciół z tego, jak… nie szukać żony.

Jeśli ja, która boję się psów, a jeszcze bardziej ich właścicieli (np. w Szczawnicy właścicielka domku wypuszczała na podwórko agresywnego psa bo tak. Jak goście mieli dotrzeć do pokoi, to ją niewiele obchodziło), czytałam książkę w tempie „Jeszcze jeden rozdział… i jeszcze jeden, przecież to takie krótkie… o, rano trzeba wstać do pracy… ale jeszcze jeden rozdział…”, to możecie być pewni, że warto. I że wasze dzieci połkną w jeszcze szybszym tempie.

PS: Książka jest dostępna także w formie audiobooka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.