Sprawa dla żyrafy, cz. 3

wpis w: szkoła pisania | 1
Ilustracja do tekstu "Sprawa dla żyrafy, cz. 3"

Skoro już wiecie, gdzie mieści się pierwowzór biblioteki z bajki o żyrafie, pora zakończyć opowiadanie.
A swoją drogą nie mogę się doczekać, kiedy pokażę wam swoje bajki w wersji książkowej. Co prawda nie o żyrafie 🙂 Ale są już w wydawnictwie i czekają na działanie ilustratorki, korektorki i innych książkowych bohaterów.

A Regina jest tutaj:

Nie czekali do dziesiątej rano, aż Kasia otworzy bibliotekę. Bez umawiania skoro świt zgromadzili się przy masywnych drzwiach gmachu. Kasia wyciągnęła wielki klucz i przekręciła go w zamku. Weszli po cichu, zachwycając się porannymi snopami światła, wpadającymi przez wysokie okna.

Na pulpicie czekał na nich stos poezji, wspomnienia z wędrówek po Bieszczadach i powieść o koniu ze skrzydłami, czyli słynnej Leokadii.

– Narnia zaczyna wracać! – sprawdził Marcin.

– Czyli wszystko się zgadza. Trzeba rozwinąć czytelnictwo! – zapowiedziała babcia Malinowska.

– Ale czy to możliwe, żeby ktoś nie czytał Lewisa czy Astrid Lindgren? – zaoponowała Kasia, tym bardziej, że ona sama lubiła podpowiadać małym czytelnikom nowe pozycje i organizować dla nich różne konkursy.

– Kasiu, ty jesteś bibliotekarką, to czytasz. Ale zobacz, dzieciaki siedzą w internecie – a jak mają naukę zdalną, to tym bardziej. Dorośli jadą do pracy tramwajem czy pociągiem z nosami w smartfonach. Ciągle gdzieś pędzimy, szczególnie w dużych miastach. I zapominamy o odpoczynku z dobrą książką – tłumaczył Marcin, który był trochę niewyspany, bo lektura go wciągnęła.

– No dobrze, ale co jeszcze możemy zrobić? Opowiadam o książkach na bibliotecznym fanpage’u, robię spotkania autorskie online…

– Już można w realu, przynajmniej na zewnątrz. Ogród za biblioteką jest duży, nie będzie się do czego przyczepić – podpowiedział policjant.

– Możemy też zorganizować wieczorki poetyckie, kluby dyskusyjne, konkursy, wspólne czytanie. Jak ogłosicie piknik z książką, to mogę upiec ciasto – zaoferowała się babcia Malinowska.

A jak wiecie, na ciasto babci Malinowskiej przyszłoby całe miasto.

– A może zorganizowalibyśmy szkolenia z tego, jak pisać? – zastanawiała się Kasia – Bajki, scenariusze, poezję?

– Mogę zagrać na gitarze, ale pisać raczej nie – wymawiał się Marcin, ale Kasia stwierdziła, że to też się przyda.

Żyrafa słuchała ich uważnie, wstawiając łeb do środka biblioteki. W końcu włączyła się do dyskusji.

– Dobra, dobra. Nie ma, że tak sobie pogadacie i nic z tym nie zrobicie. Proszę mi tu w tej chwili rozpisać cały biznesplan. Kasiu, na pewno macie w bibliotece jakąś tablicę interaktywną.

Rzeczywiście, takie instytucje mają to do siebie, że można tam znaleźć różne rzeczy. Tablice też. Kiedy więc rozpisali dokładny plan, kiedy jakie wydarzenie może się odbyć i kto będzie odpowiedzialny za jakie działania, Regina pokiwała głową z aprobatą, po czym stwierdziła, że czas się pożegnać. A że była agentką specjalną, więc niewiele mówiąc, rozpłynęła się w powietrzu.

***

Kiedy mieszkańcy miasteczka zaczęli chętniej sięgać po książki, babcia Malinowska pewnego słonecznego dnia udała się w podróż do Narnii. Jakiś czas potem Marcin spytał Kasię, czy teraz ona będzie piekła najlepsze ciasta w całym miasteczku. A ona, patrząc mu głęboko w oczy, spytała, czy zabierze ją na wyprawę w Bieszczady. A ponieważ każde z nich powiedziało „tak”, wybrali się do najpiękniejszego kościoła w pobliżu, żeby tę zgodę umocnić.

A Kornel? Okazało się, że czytanie dzieciom bardzo mu się spodobało. Bo w gruncie rzeczy wcale nie był jakimś sztywnym i nieubłaganym funkcjonariuszem policji, tylko po prostu rzeczywiście trochę się bał dzikich zwierząt. Z dwojga złego jednak lepsza gadająca żyrafa niż stado piętnastu dzików, które nie rozumieją, jak się do nich mówi po ludzku. W każdym razie od spotkania z Reginą codziennie czytał chłopcom na dobranoc, a czasami Antoś i Józio prosili, żeby opowiedział im o największym strażaku i największym policjancie. Kiedy tak wymyślał nowe historie, w domu pojawił się jeszcze Franio. Wtedy policjant stwierdził, że czas najwyższy napisać wreszcie książkę dla dzieci. W końcu czego się nie robi dla swoich kochanych synków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.