Jagiełło umarł, bo się przeziębił, czyli po co ci wełniana czapka

wpis w: z pamiętnika rękodzielnika | 2
Ilustracja do tekstu "Jagiełło umarł, bo się przeziębił, czyli po co ci wełniana czapka"

– Załóż czapkę! Jagiełło umarł, bo się przeziębił! – wołał mój dziadek za bratem wybiegającym na dwór (na Kujawach tam się właśnie wybiegało) bez nakrycia głowy. Jeśli dziadek Cesiek to mówił, to można było wierzyć, w końcu znał się na historii. Jagiełło naprawdę się przeziębił, co prawda było to na przełomie kwietnia i maja. Jak na mieszkańca Krakowa przystało, wyszedł na pole (a właściwie do lasu) słuchać słowika. Zmarł niedługo potem – 1 czerwca 1434 roku.

Tak że zakrywajcie głowy, zwłaszcza późną jesienią i zimą. Czapką.

Dlaczego wełniana czapka?

Ilustracja do tekstu "Jagiełło umarł, bo się przeziębił, czyli po co ci wełniana czapka"

Wełna jest naturalnym włóknem, w dodatku ma świetne właściwości termoregulacyjne. Oznacza to, że w zimnych temperaturach będzie nam w niej ciepło, a kiedy wejdziemy do ciepłego pomieszczenia, nie spłyniemy od razu potem – wełna izoluje nasz pot od skóry.

Kolejny plus to higroskopijność – możemy spokojnie wracać do domu, zachwycając się wirującymi płatkami śniegu. Włókna wełny są w stanie wchłonąć sporo wilgoci (nawet 30% swojej wagi) i nadal nas ogrzewać.

Oczywiście, ponieważ wilgotna wełna lubi się rozciągać, można taką czapkę wzmocnić odrobiną poliamidu. Ale na pewno nie warto decydować się na sztuczne nakrycie głowy, składające się w całości z akrylu!

A co, jeśli wełna cię gryzie?

Ilustracja do tekstu "Jagiełło umarł, bo się przeziębił, czyli po co ci wełniana czapka"

Wszystko zależy od grubości włosa, ale to prawda, że co wrażliwsze osoby wełna może podgryzać. Dlatego niektórzy wybierają delikatniejszą wełnę merino. Jeśli jednak mają uczulenie na lanolinę (naturalny wosk, który okrywał owcze runo), czasami i to nie wystarczy. Znam dwie kuzynki, które mawiają, że im wystarczy popatrzeć na wełnę i już je wszystko swędzi.

Tymczasem ciepła czapka zimą to prawdziwe dobrodziejstwo. Sama mam jeszcze zeszłoroczną wydzierganą na drutach, którą chętnie zasuwam na uszy, gdy rano pędzę do pracy na rowerze.

A co dla takich osób, jak Hania i Kasia?

Na szczęście, jeśli miałabym wydziergać czapkę dla osób o wrażliwej skórze, mogę skorzystać z włóczki kaszmirowej, z angory, alpaki albo z wełny wielbłądziej. Chociaż na wszelki wypadek wolałabym, żeby ją dotknęły i upewniły się, że na sto procent nic nie będzie ich podgryzać.

A tak poza tym dzierganie czapek, szalików i innych otulaczy to bardzo przyjemne zajęcie na długie jesienne i zimowe wieczory.

Ilustracja do tekstu "Jagiełło umarł, bo się przeziębił, czyli po co ci wełniana czapka"

2 Responses

  1. Rivulet

    Hm… Ja wychodzę na pole i raczej unikam czapek… I słucham ptaków w lesie. Ileż mnie łączy z Jagiełłą!
    Mam nadzieję, że nie skończę jak on 😀 Chociaż kwiecień-maj to okres paschalny, czyli dobry czas na umieranie.
    Za to lubię grube szaliki, takie które można zawinąć nawet powyżej uszu i wyglądać jak szalikowa buka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.