Włóczki dla początkujących, czyli co można przeczytać na banderoli

wpis w: z pamiętnika rękodzielnika | 2
Ilustracja do tekstu "Włoczki dla początkujących, czyli co można przeczytać na banderoli"

Moja znajoma, autorka pysznych kozich serów, od jakiegoś czasu eksperymentuje z szydełkiem. Wyciągnąwszy wszystkie zapasy włóczki, jakie tylko znalazła w domu, zaczęła tworzyć chusty, legowiska dla zwierzaków, zabawki (a do tego trzeba mieć cierpliwość!) i tajemnicze bubu, które zażyczyła sobie jej młodzież. Na razie ćwiczy, ale co to będzie, jak się rozpędzi?

Irenka nieraz się zastanawia, jakiej włóczki użyć do projektu, bo wbrew pozorom przy szydełkowaniu czy robieniu na drutach trzeba trochę pomyśleć. Po to właśnie mamy informacje w sklepie internetowym i banderolę – czyli ten pasek, w który owinięta jest włóczka. Co tam możemy wyczytać?

Grubość włóczki

Zwykle na banderoli znajdziemy informację o grubości włóczki. Jeśli w 100 gramach mieści się około 100 metrów, możemy się spodziewać czegoś grubego i puchatego. Jeśli w 100 gramach jest 600 metrów i więcej – to już cieńsza włóczka, która nada się na swetry-chmurki czy na chusty.

Są takie sklepy, w których za pomocą wyszukiwarki można znaleźć włóczkę na konkretny projekt. A co, jeśli w sklepie mamy włóczkę opisaną słowami „lace, worsted, bulky”? To anglosaski opis grubości włóczek. Te najcieńsze to lace – zresztą zajrzyjcie do tabeli.

Jeśli producent na banderoli napisze tajemnicze słowo „ply”, oznacza to, z ilu nitek skręcona jest włóczka. Te najcieńsze oczywiście składają się z 1 czy dwóch nitek, superfine to 3-4 nitki, włóczka fine – 5. Im więcej nitek, tym włóczka bardziej wytrzymała i sprężysta.

I jeszcze tajemnicze texy, które czasem znajdziecie na kordonkach. Ten skrót oznacza stosunek masy nici do jej grubości (brzmi potwornie!). Na szczęście producenci piszą też, ile metrów znajduje się w pojedynczym motku.

Gdyby ktoś jednak chciał się pobawić w wyższą matematykę… Załóżmy, że kupiłaś kordonek z oznaczeniem 30 tex x 4. Czwórka oznacza, z ilu nici jest skręcona włóczka. Większa liczba oznacza, ile waży 1000 metrów pojedynczej nitki (jednej z tych czterech). Tutaj będzie to 30 gramów. Ile waży kilometr kordonka? (30g/1000m) x 4(nitki) = 120 g. I teraz dochodzimy do sedna: ile metrów kordonka mamy w motku? 1000 metrów dzielimy przez 120 gramów i całość mnożymy razy 100. Wychodzi 833 metry na 100 gramów.

Skład włóczki

To bardzo ważna informacja. Akrylu (na przykład słynnego „Kotka”) można użyć do ćwiczeń. Jeśli jednak chciałabyś robić coś, co będzie przez kogoś noszone na ciele, szukaj włóczki, której skład będzie jak najbardziej naturalny. Oczywiście, włóczka skarpetkowa może być wzmocniona poliamidem, bo inaczej pięty się przetrą od patrzenia, czasem też zdarza się, że ktoś ma uczulenie na wełnę (a właściwie na lanolinę). Sprawdź – może alpaka nie będzie dla tej osoby źródłem wielkopostnych umartwień? Na zabawki najlepiej nada się bawełna, na sztywny dywan czy koszyki – sznurek bawełniany.

Wygląd próbki

Próbkę robić trzeba, zwłaszcza jeśli zależy ci na określonym rozmiarze. Producent podpowiada, jakich drutów czy szydełka użyć, a oprócz tego zostawia rysunek, pisząc, ile oczek i ile rzędów powinno się znaleźć w kwadracie mierzącym 10×10 cm. Nie żałujemy włóczki, robimy trochę większy niż zalecony kwadrat, moczymy go (bo np. sweter czy chustę trzeba będzie zablokować przed użyciem), rozkładamy na płasko i czekamy, aż wyschnie. A potem bierzemy centymetr krawiecki i mierzymy. Jeśli nasze wymiary są podobne do tych, które podał producent, to nie musimy się martwić. Ale jeśli robimy ciaśniej albo luźniej, to trzeba będzie przeliczyć oczka.

Właśnie skończyłam kardigan, zostało mi jeszcze schowanie nitek i blokowanie, ale już widzę, że tak ciasno operowałam drutami, że gdyby miał guziki, to nie dałoby się go zapiąć. Na szczęście ma być niezapinany, a linie proste plisy mają trochę wyszczuplać. Ale gdyby miał być dla kogoś innego, musiałabym dodać oczek.

Numer seryjny

Czasami tłumaczenia nazw włóczki mogą być bardzo mylące. Na przykład odcień kordonka Scheepjes Maxi Sugar Rush, z którego robiłam obrusy i poduszki (przecudny odcień!), w jednym sklepie jest nazwany jako „ślubna biel”, a w innym: „złamana biel”. Na szczęście ma też numer: 105. Jeśli więc zabraknie wam kordonka w danym kolorze, jest szansa, że da się odnaleźć.

Instrukcja prania

Kolejna informacja to instrukcja prania i prasowania. Jeśli zrobiłaś dla kogoś dziecięcy kocyk, dobrze wiedzieć, czy można go wyprać w pralce, czy lepiej jednak zrobić to ręcznie. Pamiętasz, że swetry suszymy na płasko?

Początkująca rękodzielniczko, nie poddawaj się!

Jako że uczymy się na błędach, to mogę się z wami podzielić, że swoją pierwszą chustę zrobiłam z grubej melanżowej bawełny i dziwiłam się, czemu jest sztywna i wygląda, jakby była cała w cętki. Tak mi się ten melanż podobał, ale to zupełnie nie na ten projekt!

A jeszcze wcześniej, na I roku studiów, postanowiłam zrobić torbę szydełkową dla mojej koleżanki. Wszystko poszło dobrze, dopóki nie włożyła do niej cegły (czyli jednej z tych grubych ksiąg używanych na polonistyce). Torba malowniczo rozciągnęła się, dyndając po podłodze. Na szczęście było to w jej stylu, ale mimo wszystko trochę poruta.

Natomiast będąc w liceum, znalazłam w Filipince (czy ktoś jeszcze pamięta tę gazetę?) wzór na szydełkowe wdzianko. Chwyciłam włóczki, które były akurat w domu – jedne cieńsze, drugie grubsze – znalazłam jakieś szydełko bez nazwy i numeru i dalejże! Nie dało się tego nosić, niestety.

Na szczęście od prawie 10 lat robię na szydełku i drutach bardziej na serio i wychodzi mi to coraz lepiej. Tak więc, miła czytelniczko, początkująca w szydełku i drutach: eksperymentuj, czytaj, ucz się i nie poddawaj się! Jeszcze będziesz robić chusty, koce, maskotki, zazdrostki czy co tam sobie zamarzysz!

2 Responses

  1. Alicja M.M.

    „Filipinkę” pamiętam i nostalgicznie do niej wzdycham. Poza tym sądzę, że i „demoludy” i inni też mogli polskim nastolatkom tego pisma zazdrościć!

    • Renata

      O tak, było co czytać!
      Wzorem stron filipowych zbierałam w czasie liceum i studiów różne śmieszne dialogi. Niestety, za dużo przeprowadzek miałam i gdzieś zaginęły 🙂 A szkoda, przydałyby się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.