Podróż do wnętrza, czyli „Zaufaj i puść” Moniki Górskiej

wpis w: książki | 0
Ilustracja do tekstu Podróż do wnętrza, czyli "Zaufaj i puść" Moniki Górskiej

Zaufaj i puść” to kolejna część trylogii znanej reżyser i storytellerki (o pierwszej części pisałam o, tu). Monika Górska zabiera czytelnika w samotną podroż po Ziemi Świętej. Dodatkowym plusem jej opowieści są barwne, impresyjne fotografie, jednak ta książka to coś więcej niż reportaż.

Autorka wędruje samotnie do miejsc, w których nauczał Jezus, ale na jej drodze wciąż pojawiają się ludzie. Karmelitanki, które znały jej ciocię. Arabska chrześcijanka, jak św. Miriam Baouardy. Kierowca, który ma na imię tak samo, jak brat świętej. Muzułmanin, który chce pomóc po prostu tak, z dobrego serca. Ktoś, kto otwiera furtkę i dzięki temu wędrowniczka znajduje nocleg zamiast spać na drzewie. Amerykańscy turyści, którzy o dziwo nie zamęczają introwertyka, ale dzielą się serdecznością. I wielu, wielu innych.

Za jeden uśmiech

Samotna wędrówka ma jeszcze jeden wymiar. Jednym z plusów samotności jest nie tylko czas na powolne delektowanie się pięknem krajobrazu, ale na przyjrzenie się swojemu wnętrzu, historii, przypadkom, które po długim czasie okazują się najlepszym scenariuszem. Towarzyszem jej drogi jest Pan Bóg, a trzeba przyznać, że nie brakuje mu nie tylko czułości, ale i poczucia humoru.

Zabawne są sytuacje, kiedy autorka jako mama jest przekonana, że ma właśnie świetny pomysł, a tymczasem On jako Ojciec chce rozwiązać trudne sytuacje zupełnie inaczej. I nie, nie dlatego, że jest złośliwy (według powiedzonka „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, powiedz Mu o swoich planach”, które z biblijnym obrazem Boga ma tyle wspólnego co żyrafa z fizyką kwantową), tylko po prostu widzi więcej. Dlatego zachęca do zrobienia kroku, przemyślenia czegoś, odkrycia na nowo.

Zmień historię

Monika Górska jest specjalistką od uczenia tego, w jaki sposób opowiadać historię swojej firmy – czy to pisemnie, czy w filmowo – a jednocześnie osobą głęboko wierzącą. Może dlatego zachęca, żeby „opowiadać jak Mistrz z Nazaretu”? Przypomina w tym trochę Andre Frossarda. Jej książkowe opowieści płyną powoli, jednak czytelnik za każdym razem ma ochotę sprawdzić, co będzie za zakrętem.

Razem z autorką można też odkrywać historię jej rodziny, dobrych ludzi, którzy pozostawili ślad gdzieś daleko. Ale ci, którzy znają jej newslettery (z charakterystycznym zakończeniem „Wybierz twoją historię i zmień Historię”), wiedzą, że docenia każdą opowieść. A książka o zaufaniu może być inspiracją do tego, by zacząć chodzić po wodzie. Przynajmniej spróbować.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *