10 piosenek o górach, które możecie sobie pośpiewać, bo tak

wpis w: kącik poetycki | 0
Ilustracja do tekstu: "10 piosenek o górach, które możecie sobie pośpiewać, bo tak"

Dlaczego ludzi ciągnie w góry – nie wiem, czy już ustalono. Po górach chodził Staszek Kostka, Pier Giorgio Frassati, Karol Wojtyła. Najlepszy odpoczynek to w końcu piękne okoliczności przyrody. Nie trzeba się spieszyć, nie trzeba wchodzić nie wiadomo gdzie – wystarczy ta zieleń, cisza, ptaki i droga, która „wiedzie w przód i w przód, choć się zaczęła tuż za progiem”.

Oczywiście, w moim mieście można wybrać się lasem w stronę Kaszczorka i też zobaczyć z góry szczyty dachów, ale to jednak nie to samo 🙂 Nasze metry nad poziomem morza są dość mikroskopijne, chociaż ptasie koncerty niczego sobie.

A w razie, gdyby na górski wypad trzeba było poczekać, zawsze można sobie pośpiewać. Na przykład wkładając do słoików o-góry 🙂

  1. Bieszczadzkie anioły

Klasyka, nieprawdaż? Dobrze, że Adam Ziemianin wymyślił „bieszczadzkie anioły”, bo szkoda, żeby po takich pięknych szlakach pałętały się same biesy.

  1. Słynna kolonijna piosenka przy ognisku

czyli jak to jej tam było? Panna Grajka? Panna Krajka? Różne wersje panieńskiego nazwiska się pojawiały, tak jak z „Łematą”, która nie jest nazwą żadnego szczytu, tylko połączeniem słów z refrenu (’…pójdę DOŁEM A TY górą…”). A o taką ładną, ozdobną wstążkę na brzegu lub w pasie spódnicy chodziło.

  1. U stóp raju

Poetycki opis Polańskiej w Beskidzie Niskim. I konie, które są gniade, a nie jak w 3/4 wierszy – kare. Chciałabym tak malować słowem. A na razie pośpiewajcie sobie:

  1. Niedźwiedź i jastrząb

Trochę Jerzego Harasymowicza (a w końcu w tym zestawie być musi, bo to wielki piewca gór), trochę Wojtka Szymańskiego, a trochę wspomnień o łemkowskich artystach – Piotrze i Jarosławie Trochanowskich (we wrzuconym linku mała zmiana, ale poszukajcie oryginału tekstu). I jak ta poezja działa na wyobraźnię…

  1. Zagubiona wieś

O nieistniejących wsiach łemkowskich powstały różne utwory. „Balladę o św. Mikołaju” pewnie zna każdy, ale jest w niej coś przerażającego. Chociaż może powinno być? To posłuchajcie bardziej lirycznego utworu, o Bielicznej. Chociaż druga zwrotka to mocny kontrast.

  1. Gdzie oczy poniosą

Znowu Na Bani – bo to takie ładne 🙂

A że przy okazji mam skojarzenia z poezją karmelitańską (gdzie Cel jest jednak inny) – cóż zrobić. Może wbrew pozorom bardziej osiągalny?

  1. O Tusi, koleżance Napiaska

Miłośnicy śpiewograń Martina Kaca i Michała Łangowskiego znaleźli w piosence „Moje Bieszczady” albo „Znowu wrócisz” pewną Tusię. A Napiasek wziął się z piosenki do słów Wiesławy Kwinto-Koczan „Przynieś mi tulipany” („…poszukaj ze mną śladów NA PIASKU…”). To pobujajcie się z Tusią i harmonijką Martina.

  1. Rzucić to wszystko i wyjechać wiadomo gdzie

Od Starego Dobrego Małżeństwa zaczęła się moja fascynacja poezją śpiewaną. Bo przecież można tak pięknie zaśpiewać o górach, schronisku, świętym Piotrze z herbatą, Leluchowie, w którym czereśnie cicho krwawią, domu z oknem na rzekę lub też na park i innych cudnych manowcach.

  1. A tu w mech odziany kamień

To też oni. I Bukowina w barwie malin, i Majster Bieda, i „w mieście jak ryby tramwaje…”. A nie, to już nie te klimaty 🙂

  1. Do zobaczenia górom

Jak jeździłam na ewangelizację nadmorską, to najwięcej uczestników było z Krakowa. I całkiem sporo z Łodzi. Może to z powodu odległości od morza?

A zespół Na Bani (już nieistniejący, ale wiele lat śpiewający o górach) składał się z muzyków z Gdańska. Ach, jak ja lubię te smyczki:

Oczywiście, że nie są to wszystkie piosenki o górach. Tych jest prawdopodobnie nieskończona ilość. Dlatego lubię sobie czasem włączyć śpiewogrania do drutów albo szydełka. I do tej pory wspominam wyjazd z Toruńskimi Spacerami Fotograficznymi na Pałuki – w naszym samochodzie w te i z powrotem rozbrzmiewała poezja śpiewana. Czy może być przyjemniej?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.